Mówimy, że ktoś jest lekarzem z powołania albo nauczycielem z powołania, albo przeciwnie, że minął się z powołaniem. To słowo „powołanie” sugeruje nam, że to jest coś spoza nas. Ktoś nas zawołał, ktoś nam coś zaproponował. Tym Kimś, dla nas wierzących, jest oczywiście Bóg. On jest dawcą życia, dawcą charyzmatów, dawcą talentów, Jemu zależy na naszym szczęściu.
Czasem, gdy ktoś pyta, czemu zostałeś księdzem albo lekarzem, nie potrafimy tego jakoś precyzyjnie wyrazić. Ale w sercu wiemy, że właśnie to jest to. Ważne są też nasze talenty, charyzmaty, umiejętności.
Ktoś, kto się boi krwi raczej nie będzie się nadawał do pracy jako śledczy w policji albo jako chirurg. A ktoś, kto nie ma słuchu, nie będzie członkiem orkiestry symfonicznej. Ktoś kto boi się wody nie zostanie mistrzem olimpijskim.
Jeśli będąc księdzem, będzie się człowiekiem, to będzie to dobre i udane kapłaństwo. Ksiądz musi być przede wszystkim osobą, nie osobistością. Z ludzi i dla ludzi, dany i zadany.
Dobrych, mądrych i odpowiedzialnych pasterzy - daj nam Panie.